Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

29.05.2015
piątek

Czy można polubić Szatana?

29 maja 2015, piątek,

jjStacja FOX przygotowuje serial na podstawie serii komiksowej „Lucyfer”. Można było się spodziewać protestów – tym razem na producentów naciskają chrześcijańskie mamy, bojące się, że serial pokaże Szatana jako kogoś, kogo można obdarzyć sympatią. Jeżeli jednak będzie trzymać się oryginału, efekt będzie o wiele ciekawszy.

Na początek wypadałoby zacząć od konstatacji, że osoby lubujące się w protestowaniu wyraźnie preferują/bardziej szanują media takie jak telewizja czy kino. Bo czy to nie dziwne, że chrześcijańska organizacja One Million Moms postanowiła w 2015 roku wyrazić swoje zagniewanie powstaniem serialu „Lucyfer”, rzekomo gloryfikującym diabła, kompletnie ignorując fakt, że seria komiksowa, która jest dla niego podstawą, ukazywała się w latach 2000-2007? Oburzenie spóźnione o blisko dekadę – prawdziwy wyczyn.

Odsuńmy to jednak na bok. Rzeczone mamy obejrzały ten oto zwiastun:

I się zdenerwowały. Bo tytułowy Lucyfer wydaje się personą sympatyczną, dodatkowo pomagać ma policji, a więc widać, że FOX chce budować Szatanowi pozytywny wizerunek, co może namieszać w głowie najmłodszym. Cóż, mamy wyraźnie nie czytały komiksu. Otóż fabuła Mike’a Careya, którego wspomagali różni rysownicy, na czele z Peterem Grossem, to historia z dużo głębszymi podstawami, pokazująca głównego bohatera z innej strony.

Lucyfer z komiksu o tym samym tytule nie zajmuje się wodzeniem nas na pokuszenie, generalnie ludzi głównie ignoruje. Głowę zaprząta mu co innego: wolność. To jego obsesja, chęć wyrwania się spod wpływu Ojca, czyli Boga, chęć wyjścia poza zasięg przeznaczenia i narzuconych przez Stwórcę wytycznych. Dlatego się zbuntował, dlatego później spędził w piekle 10 miliardów lat. Aż się tym znudził i udał się na Ziemię.

Czy to postać pozytywna? Trudno powiedzieć, chyba nie – raczej pozostaje poza wartościami dobra i zła, robi tylko to, co służy jego celowi. Co najwyżej istoty mniejsze, ludzie, mogą jego postępowanie oceniać ze swojej perspektywy.20080211210433Takie ukazanie Szatana, wyjście poza schemat i stereotyp, odłożenie na bok oczywistego „diabeł jest zły”, okazało się kluczem do sukcesu Careya i serii. I jest przykładem tego, co potrafi popkultura: oto znana wszystkim, wydawałoby się oczywista postać, zostaje „przerobiona” na bohatera komiksowej opowieści, uwspółcześniona, ale przy okazji, chcąc zachować jej tożsamość, twórcy musieli dotrzeć do jej sedna i wyjść poza „pierwszy rzut oka”. Czyli choćby kwestia zła.

I, wbrew protestom, które co jakiś czas wybuchają i będą wybuchać, popkultura nie tylko może, ale i powinna brać się za podobne tematy i postaci. Bo z definicji mówi językiem zbliżonym masom, może rozbijać trudne, skomplikowane tematy i podawać je w nowy, wcale nie płytki sposób.3072952-lucfv1_cvr_b_1280Taki jest „Lucyfer”. Nie ma więc co protestować przeciw FOX-owi, na to przyjdzie czas, jeżeli skopią serial na podstawie tak dobrego oryginału. Warto apel One Million Moms wykorzystać, by zwrócić uwagę na jedną z lepszych serii komiksowych XXI wieku. Zaczęła się ona od Neila Gaimana i jego „Sandmana”, gdzie postać Lucyfera pojawiła się w epizodzie, który następnie już w cyklu „Lucyfer” kontynuował Mike Carey.

W Polsce „Lucyfer” ukazał się w całości – wszystkie 75 zeszytów, zebranych w 11 tomach. To świetna, misternie skonstruowana historia, z niezwykłym głównym bohaterem. Może i nie sprawi ona, że polubicie Szatana, nie taki jest jej cel. Ale na pewno spojrzycie na niego z innej perspektywy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Bardziej niż mamy bohaterem, zdenerwowali się raczej fajni komiksu, w tym niżej podpisany. Z serialowego trailera wynika bowiem, że oba media powiązane będę bardzo luźno i z wielowątkowej, fantastycznej historii FOX robi dość nędzny na pierwszy, drugi i kolejne rzuty oka serial pseudokryminalny. Bohater z pierwowzorem wydaje się nie mieć nic wspólnego. Jedynym elementem, który faktycznie jest zaczerpnięty z komiksu jest klub Lux. I jeszcze mocno eksponuje się fakt, że w serialu macza palce ktoś z Californication (producent, scenarzysta, nie pamiętam), jakby był to dobry wybór dla ekranizacji tego akurat komiksu. No ale tego właśnie można zwykle spodziewać się po FOX. Oczywiście we wszystkim tym mogę się mylić, ale nie sądzę, aby trailer miał zasadniczo różnić się od finalnego efektu. Życzyłbym sobie ekranizacji przynajmniej tak dobrej, jak ostatnia Hellblazer’a, ale pewnie się nie doczekam.

  2. W 100% zgadzam się z Czorkiem. Z tego, co było widać w trailerze, i na tyle, na ile mi pozwalają moje ograniczone zdolności w zakresie rozpoznawania twarzy, nawet z Mazikeen zrobili kolejną kliszowatą ślicznotkę/asystentkę. Mam nadzieję, że wzrok mnie zawiódł, ale obawiam się, że płonną. A akcja „miliona mam”, z tego, co widziałam, podpisana przez zaledwie kilka tysięcy, to darmowa reklama pseudo niepokornego serialu, który marnuje szansę na coś świetnego.