Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

25.11.2016
piątek

Stan Lee w komiksowej biografii

25 listopada 2016, piątek,
Stan Lee w filmie "Kapitan Ameryka"

Stan Lee w filmie „Kapitan Ameryka”

Twórca m.in. Spider-Mana i Iron Mana, twarz wydawnictwa Marvel, to legenda świata komiksu, co potwierdza jego biografia „Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity Stan Lee”. Szkoda tylko, że ledwie ślizga się ona po historii jego pracy w Domu Pomysłów.

I owo ślizganie wynika pewnie z obranej konwencji. Bo spójrzcie na tytuł tego komiksu, spójrzcie na okładkę, na dopisek „Cudowne wspomnienia” – czyż to nie uprzedza nas, że dostaniemy wersję krzykliwą, radosną i hurraoptymistyczną? Owszem.

Zresztą na tym nie koniec, bo narratorem komiksu-biografii jest rysunkowy Stan Lee, przemawiający do nas ze sceny, niczym do zgromadzonej w sali wykładowej publiczności. Stąd anegdoty, żarciki, trochę wygłupów i efekciarstwa.AmazingStanLeeTak jak rozumiem konwencję i jej rzutowanie na treść, tak trudno mi odpowiedzieć na pytanie, do kogo kierowany jest ten komiks? Bo „Zdumiewający…” to jednak biografia twórcy komiksów, popularnego, bo popularnego, ale mimo wszystko interesującego głównie fanów historii obrazkowych, którzy coś tam o X-Menach czy Hulku już wiedzą.

Po co więc serwować im zbiór hasełek, trochę krzykliwych obrazków i szybkie przejście przez ponad 90 lat życia Lee, odhaczając tylko pospiesznie kolejne punkty? Bo wedle tego komiksu popularnych bohaterów, jak Fantastyczna Czwórka czy Thor Stan Lee, wyciągał z rękawa, jednego za drugim, a wielkie zmiany w samym Marvelu, i na runku komiksów w Stanach (a tu perturbacje były ogromne!), były ledwie drobnymi przeszkodami, które nasz bohater pokonywał niemalże bez mrugnięcia okiem.

Bo wprawdzie od czasu do czasu „Zdumiewający…” wchodzi w poważniejsze tony, wspominając choćby konflikt Lee z Jackiem Kirbym, są to jednak krótkie momenty, wspomnienia ledwie, a nie poważne podejście do tematu.stanlee_p1Stan Lee we własnej biografii jest więc superbohaterem. Jest tu miejsce na docenienie innych, nawet sporo, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Lee to geniusz komiksu i marketingu, który jeżeli odnosił porażki, to głównie dlatego, że ktoś się na nim nie poznawał.

Jeżeli porównamy tę biografię z fenomenalną książką „Niezwykła historia Marvel Comics” Seana Howe’a czy filmem dokumentalnym „Renesans Marvela” – „Zdumiewający…” wypadnie więcej niż blado, niczym ulotka reklamowa wydawnictwa i Stana Lee.stanlee_p3I chyba tak, niestety, trzeba na to patrzeć. Uproszczona, podrasowana historia życia Lee, kierowana być może do tych, którzy Marvela polubili ze względu na filmy, samego Stana Lee kojarzą z epizodów w nich, nie mają jednak ochoty zagłębiać się szczegółowo w zawiłą opowieść o Marvelu, zamiast tego preferując wiedzę w wersji niczym z Wikipedii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop