Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.11.2016
środa

Świat Harry’ego Pottera w ilustracjach

30 listopada 2016, środa,

HP1_Draco_at_MalkinsPierwszy tom popularnego cyklu autorstwa J.K. Rowling wreszcie doczekał się wydania, na jakie zasługiwał – ilustrowany przez Jima Kaya „Kamień Filozoficzny” olśniewa.

Okazja do powrotu do rzeczywistości, w której obok nas, mugoli, żyje całe magiczne społeczeństwo, jest zaś wyśmienita – w księgarniach króluje książka „Harry Potter i Przeklęte dziecko”, na ekranach kin z kolei „Fantastyczne bestie i jak je znaleźć” (Rowling już też zapowiedziała, że nowa seria filmowa rozrosła się do aż pięciu części). Wygląda więc na to, że świat Harry’ego Pottera otworzy się dla nas na kolejną dekadę.DSC00956To jednak kontynuacje czy prequele (historie rozgrywające się przed wydarzeniami z oryginalnego dzieła), nie mają więc siły pierwowzorów. Może w takim razie dobrym pomysłem byłoby odświeżenie sobie pierwszego siedmioksięgu? Wymówką może być uruchomiona właśnie serii edycji ilustrowanych, z której pierwsze tomy ukazały się już w Polsce.DSC00951„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” w tej wersji prezentuje się niesamowicie. To nie tylko kwestia sporego formatu, płóciennej okładki, obwoluty i grubego, błyszczącego papieru, ale przede wszystkim ogromu pracy Jima Kaya, który zadbał o to, by grafiki zdobiły niemalże wszystkie z około dwustu pięćdziesięciu stron.

Oczywiście, różnie to bywa i tak jak sporo jest ilustracji całostronicowych, a trafi się i kilka dwustronicowych, większość stanowią średniej wielkości grafiki, wokół których łamany jest tekst, nie obyło się też bez kartek, które ozdobiono plamką farby czy jakaś smugą, tych jednak jest naprawdę mało.

Generalnie czytelnik z pewnością odniesie wrażenie bogactwa, a sama książka jak mało która zasługuje na miano „edycji ilustrowanej” – między innymi dlatego, że wydawca zadbał o dynamiczne łamanie i współgranie ilustracji i tekstu, przez co grafiki wkomponowują się w strony, a nie stanowią tylko odciętego do treści dodatku.DSC00950I cóż to są za ilustracje. Krótko: Kay jest świetny. Rysuje portrety, krajobrazy, budynki, stwory, artefakty, sceny akcji i statyczne, trafi się nawet kilka stron stylizowanych na karty z Hogwarckich podręczników, jak choćby ta o trollach z książki Newta Skamandera. Wszystko tętni tu pięknymi barwami, poraża mnóstwem szczegółów.

Co też niezwykle istotne, Jim Kay całkowicie odciął się w swojej wizji bohaterów i świata od filmowych ekranizacji serii, dlatego Snape czy Dumbledore nie przypominają wcielających się w nich aktorów, również sam Hogwart jest inny niż ten, który zdążył zakorzenić się w naszych głowach.DSC00954Połączony wysiłek J.K. Rowling oraz Jima Kaya dał więc nam bodajże najpiękniejszą książkę roku. Przy okazji uczynił zaś powieść, która nakłoniła do czytania setki milionów dzieci na całym świecie, jeszcze bardziej atrakcyjną; tak winna być wydawana literatura dla najmłodszych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop