Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

2.12.2016
piątek

„Przebudzenie Mocy” w edycji kolekcjonerskiej

2 grudnia 2016, piątek,

Na kilka tygodni przed tym, jak „Gwiezdne wojny” powrócą do kin za sprawą filmu „Łotr 1”, przypomina nam o sobie poprzedni obraz z serii, czyli „Epizod VII”. Film doczekał się efektownego wydania kolekcjonerskiego, z nowymi materiałami dodatkowymi.

Skąd taki ruch? O, raczej nie ma wątpliwości, że chodzi o uszczuplenie naszych portfeli na chwilę przed Świętami, a także wykorzystanie popularności „Łotra 1”. Bo też w „Edycji kolekcjonerskiej” „Przebudzenia Mocy” chodzi przede wszystkim o prezencję, w drugiej zaś kolejności o same zawarte na płytach materiały.

Bo jeżeli ktoś spodziewał się na przykład rozszerzonej o nowe sceny wersji reżyserskiej, ten się zawiedzie. Owszem, w materiałach dodatkowych znajdziemy „Sceny niewykorzystane”, w sumie będzie to jednak kilka minut materiału – ani nic szczególnie ważnego, ani też nowego, bo akurat te dołączono już do pierwszego wydania Blu-ray. Pierwszej świeżości nowościami są tu natomiast komentarz J.J. Abramsa, a także krótkie reportaże dotyczące strojów, broni i dźwięku w „Gwiezdnych wojnach”, jak również rozmowa-wywiad Daisney Ridley i Johna Boyegi, czyli filmowych Ray i Finna. Najciekawszym i najbardziej rozbudowanym materiałem jest czteroczęściowy „Za kulisami Przebudzenia Mocy: filmowa podróż”, również znany z poprzedniego wydania.

gw_pm_kol_okladki

I jeżeli ktoś nie ma w domowej kolekcji „Przebudzenia Mocy”, to wydanie kolekcjonerskie można mu jak najbardziej polecić. Nie ma co spodziewać się pogłębionych reportaży (nikt nie wspomina choćby szerzej o problemach ze scenariuszem, nie porusza się też kwestii obfitego czerpania fabularnego z „Nowej nadziei”), w sumie jednak oprócz filmu dostajemy kilkadziesiąt minut wywiadów, materiałów z planu, wizyt za kulisami, spojrzenia na procesy tworzenia scenografii czy efektów specjalnych. Nad całością unosi się zaś duch radości z tworzenia czegoś tak legendarnego jak „Gwiezdne wojny”. I to jest pasjonujące.

Poza tym ta edycja kolekcjonerska to po prostu jedna z ładniejszych pozycji, jeżeli chodzi o projekt opakowania i jakość materiałów, jaka w ostatnich latach ukazała się na rodzimym rynku kina domowego. Wspaniale prezentuje się zwłaszcza zdobiąca okładkę prosta grafika 3D z mieczem świetlnym – serce każdego fana czy fani „Star Wars” zabije szybciej na taki widok.

No i jest jeszcze film, rzecz jasna. Do „Przebudzenia Mocy” warto wrócić, bo nawet oglądany po raz nty film cieszy docenić zaś można tym bardziej aktorów, zwłaszcza Johna Boyegę, a także świetne efekty specjalne, niewiele tracące przy przejściu z ekranu kinowego a domowy.

W sumie ta edycja kolekcjonerska to dobry sposób na osłodzenie sobie oczekiwania na „Łotra 1”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop