Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

5.12.2016
poniedziałek

Czytając Lema dziś: „Cyberiada”

5 grudnia 2016, poniedziałek,

Lem_Cyberiada_mChoć najbardziej znaną i według wielu najlepszą powieścią Stanisława Lema pozostaje „Solaris”, na polu fantastyki naukowej to opowieści o Trurlu i Klapaucjuszu najbardziej się wyróżniają. Bajkowe fabuły kryją tu bowiem filozoficzne rozważania, a w warstwie językowej Lem stworzył arcydzieło.

Jeżeli zresztą porównać „Solaris” czy „Niezwyciężonego” z „Cyberiadą”, nieco mniej dziwić się będziemy Philipowi K. Dickowi, który napisał na Lema słynny donos do FBI, twierdząc, że ten nie istnieje i jest przykrywką dla grupy pisarzy, bo przecież jeden autor nie byłoby w stanie tworzyć tak różnych, pod każdym względem, historii. Trzeba tu przyznać rację autorowi „Ubika”, bo w bibliografii Stanisława Lema znajdziemy pozycje tak odmienne, na niemalże każdym polu, że ktoś czytający po kolei wszystkie jego powieści mógłby doznać lekkiego szoku.

Właśnie dlatego w swoim cyklu „Czytając Lema dziś”, sugerowałem rozpoczęcie przygody z tym autorem od „Niezwyciężonego”, potem przejście do „Kongresu futurologicznego”, a jako trzecią z kolei pozycję wskazuję „Cyberiadę”. Bo to, co w „Kongresie…” Lem podaje czytelnikowi w stonowanych ilościach (gry słowne, pozornie absurdalną fabułę), w historiach o Trurlu i Klapaucjuszu rozwija w pełni.

Na pierwszy rzut oka są to błahe opowiastki. W jednej królewicz zakochuje się w królewnie, w innej pewien król żąda skonstruowania mu maszyny-zwierzyny łownej, która byłaby dla niego wyzwaniem, a w kolejnej powstaje maszyna, która jest w stanie stworzyć wszystko na literę „n”, ale przez przypadek niemalże nie unicestwia całego wszechświata. Nie działają tu wszystkie prawa logiki, Lem rzadko też ogranicza się wiedzą naukową, bawiąc się najbardziej nieprawdopodobnymi fabułami.

Zresztą tytuł zbioru „Bajki robotów”, w którym ukazało się wiele z tekstów o Trurlu i Klapaucjuszu, doskonale oddaje specyfikę tych opowieści. Oto świat inteligentnych maszyn, które konstruują inne maszyny, te zaś nie mają żadnych ograniczeń co do swoich możliwości – w jednej z historii Klapaucjusz konstruuje maszynę symulującą cały wszechświat. Lem wyraźnie się tu bawi opowieściami, nie znajdując dla swojej wyobraźni żadnych ograniczeń.Lem_Cyberiada_mPo co zaś to wszystko? W zasadzie jako przykrywka dla rozważań filozoficznych. W kilku historiach Lem naśmiewa się z komunizmu (świetne historie o orkiestrze i Gorylium oraz o królu kochającym polowania), w innym tekście rozważa kwestie prawdopodobieństwa, w kolejnym nieco gorzko pisze o geniuszu niedocenionym za życia (o sobie?), a w jeszcze kolejnym zastanawia się nad możliwością istnienia społeczeństwa doskonałego. Słynna jest historia „O królewiczu Ferrycym i królewnie Krystali”, gdzie Lem w niezwykły sposób opisuje bladawce, czyli nas, ludzi, opisując naszą fizjologię i nasze zwyczaje z perspektywy maszyny.

Sporo jest tu humoru, absurdu, groteski, najwięcej zaś zabawy słowem. Bo w tym przejawia się prawdziwy geniusz Lema, który wyróżnia się na tle większości pisarzy science fiction, inżynierów, skupiających się na treści i ideach, a nie na formie. Tymczasem w „Cyberiadzie” słowa są plastyczną masą, w której Lem rzeźbi i z której tworzy nowe słowa, pyszne neologizmy, opisujące wytwory jego wyobraźni. Przedsmak tego mieliśmy w „Kongresie…”, gdzie choćby nazwy nowych, sterujących uczuciami substancji chemicznych wywodzono z połączenia nazewnictwa chemicznego z określeniem funkcji, w opowieściach Trurla i Klapaucjusza autor wszedł jednak na wyższy poziom, tak że gdyby rzucić czytelnika w środek któregoś tekstu, ten miałby problem ze zrozumieniem całych akapitów.

„Cyberiada” może więc nie jest tak znana jak „Solaris”, w szerokim rzucie pozostaje jednak dziełem bardziej unikatowym, prawdziwie wyróżniającym Stanisława Lema na tle innych twórców fantastyki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Od lat 60-tych podziwiam nieustannie