Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.12.2016
piątek

Baśnie dla dorosłych

9 grudnia 2016, piątek,
Królowa lodu i Zła Królowa z filmu "Łowca i Królowa Lodu"

Królowa lodu i Zła Królowa z filmu „Łowca i Królowa Lodu”

W książce „Dziki łabędź i inne baśnie” Michael Cunningham na nowo opowiada znane nam doskonale historie, tym razem adresując je jednak do dorosłych. To popularny ostatnio trend.

Spójrzcie na kina, telewizję, komiks, literaturę: czy to „Łowca i Królowa Lodu” czy „Dawno, dawno temu”, czy seria „Baśnie” Billa Willinghama, czy „Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży…” Pullmana, czy wreszcie odtworzone przez Jacka Zipesa pierwotne, krwawe i makabryczne wersje Grimmowskich historii – baśnie i bajki to jeden z wiodących nurtów we współczesnej popkulturze.

Po latach powracają na pierwszy plan, zmienione, bardziej brutalne i realistyczne, skierowane do starszego już odbiorcy.pobraneMetoda jest tu prosta: bierzemy coś, co konsument uwielbiał za młodu, historie, które stanowią fundamenty jego dzieciństwa, a następnie modyfikujemy je tak, by ponownie uczynić je dla rzeczonego konsumenta atrakcyjnymi, mimo upływu kilku dekad.

Przy czym nie zawsze zabieg ten stosuje się w celu wyłącznie drenowania naszych portfeli i grania na sentymentach – te opowieści po prostu przyciągają, bo są uniwersalne i same w sobie stanowią wspólny język z potencjalnym odbiorcą – bo kto nie zna historii Czerwonego Kapturka?pobrane (1)Niekiedy zaś inne spojrzenie na taką opowieść z gatunku „starych jak świat” może po prostu być ciekawym ćwiczeniem, zabawą literacką – i chyba głównie o to chodziło Michaelowi Cunninghamowi. W „Dzikim łabędziu…”, czyli króciutkim zbiorze miniatur literackich, bierze on na warsztat baśnie na przykład o Rumpelstiltskinie, Pięknej i Bestii czy książętach zaklętych w łabędzie, i je uwspółcześnia.

Ogólny zamysł jest tu taki, by na te opowieści spojrzeć jako na rozgrywające się tuż obok nas, realistyczne psychologicznie – nagle baśnie stają się tu historiami obyczajowymi, a wtedy na dalszy plan schodzą zatrute jabłka i klątwy, a eksponowane są relacje małżeńskie czy seksualność księcia – byłego łabędzia. Symbolem „Dzikiego łabędzia” niech będzie nowa Śnieżka, tu przedstawiona jako już żona księcia, którego fetyszem jest właśnie widok ukochanej jako zamkniętego w kryształowej trumnie trupa.

Cunningham, choć zazwyczaj utrzymuje poważny ton, ewidentnie w tej książce po prostu się bawi. Raz że teksty te są ciekawe językowo (autor „Godzin” to świetny stylista), dwa jednak – że często są to opowieści przewrotne, oferujące nowe perspektywy, zaglądające „za kulisy” znanych historii, odkrywające ukryte motywy i sprawdzające, czy bohaterowie naprawdę żyli długi i szczęśliwie.okladka-450To zdecydowanie inne podejście niż w „Królowej śniegu”, gdzie baśń była tylko czymś w rodzaju motywu przewodniego, subtelną klamrą, która spinała pozbawioną magii, zwyczajną opowieść o zwykłych ludziach. W „Dzikim łabędziu…” Cunningham w zasadzie wciąż opowiada zwykłe historie zwykłych ludzi, z problemami takimi, jakie ma każdy z nas, tym razem jednak część z nich kojarzyć możecie z baśni i bajek, a część z nich to de facto nie ludzie.

Interesująca książeczka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop