Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.01.2017
poniedziałek

Warto czekać – najciekawsze filmy 2017 roku (II półrocze)

9 stycznia 2017, poniedziałek,

screen-shot-2016-12-21-at-10-19-19-amDruga część nadchodzącego roku może i nie jest tak napakowana premierami jak pierwsze półrocze – sporo dzieje się w lipcu, potem na przeboje trzeba czekać do października – ale wśród nich między innymi nowy „Łowca androidów”, kolejne „Gwiezdne wojny” i film wojenny Christophera Nolana.

„Spider-Man: Homecoming” – 14 lipca

Trzecie już w XXI wieku podejście do Spider-Mana, czyli najpopularniejszego bohatera komiksowego imperium Marvela. Teraz jednak Pająk wraca do domu (może stąd tytuł), bo wreszcie film o nim nakręci właśnie Marvel, za zgodą i przy współudziale Sony, które ma prawa do ekranizacji jego przygód.

Spodziewamy się wiele, bo ten konkretny Spidey, w którego wciela się Tom Holland, debiutował już w „Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów”, gdzie zrobił piorunująco dobre wrażenie. Tak dobre, że na „Homecoming” czekam nawet ja, a dla mnie idealnym Spider-Manem był Andrew Garfield.

„Wojna o planetę małp” – 14 lipca

Nowa wersja znanej historii inteligentnych małp to jeden z najlepszych restartów ostatnich lat naprawdę wnoszący coś świeżego i tworzony z pomysłem. Oczywiście wielka w tym zasługa Andy’ego Serkisa, który nie tylko wciela się w Ceasara, nie tylko każdym kolejnym filmem pokazuje, jak niesamowicie rozwija się technologia performance capture, ale przede wszystkim naprawdę ma pomysł na tę opowieść i swojego bohatera, dzięki czemu nowe „Małpy” to nie tylko pusty blockbuster.

Z twórcami „Wojny..” udało mi się porozmawiać na New York Comic-Con – jeżeli film będzie choć w połowie tak dobry, jak sugerowała ich pasja dla tego projektu, możemy mieć tu solidnego kandydata do tytułu jednego z lepszych obrazów roku.

„Valerian i miasto tysiąca planet” – 20 lipca (premiera światowa)

Luc Besson wraca do space opery, ekranizując kultowy komiks. Do tego w roli tytułowej zobaczymy Dane’a DeHaana, a obok niego Ethana Hawke’a i Clive’a Owena. No i Carę Delavingnę, choć po jej występie w „Legionie samobójców” trudno wnioskować, czy to plus czy minus.

Z pewnością czeka nas uczta dla oczu i wiele dobra dla miłośników kosmicznych krajobrazów i istot z innych planet – tyle pokazuje już zwiastun.

„Dunkierka” – 21 lipca

Dwa słowa: Christopher Nolan. Dodajmy do tego jeszcze dwa: film wojenny. Choć pierwszy zwiastun nie pokazuje nam niczego świeżego czy niezwykłego, po tym reżyserze spodziewamy się naprawdę wiele i liczymy, że w kinie się nie zawiedziemy.

„Mroczna Wieża” – 27 lipca (premiera światowa)idris-elba-dark-tower-set-07112016-thumb-620x413Ekranizacja monumentalnego cyklu Stephena Kinga, przez niego samego nazywana jego opus magnum. Wiele lat na nią czekamy, plany co do kształtu filmu się zmieniały, podobnie jak reżyserzy, w końcu jednak chyba się uda, bo zdjęcia z planu z Idrisem Elbą i Matthew McConaughey’em wciąz spływają.

Czeka nas podróż przez fantastyczny świat pełen monstrów, gdzie Elba będzie bohaterem, a McConaughey jego wrogiem.

„Blade Runner 2049” – 4 października (premiera światowa)

Do Ridleya Scotta zaufania nie mam, ale już do Denisa Villeneuve’a tak. Bo jeżeli poradził sobie w „Nowym początku” (najlepszy film 2016 roku) z ekranizacją prozy Teda Chianga, to i Dick nie powinien być zbyt wielkim wyzwaniem.

Jasne, tu nie ma już materiału literackiego, z którego można by czerpać, ale bądźmy szczerzy – w przypadku pierwszego filmu również tylko luźno inspirowano się oryginałem, a to, co czyniło go naprawdę wybitnym, nie wyszło od Philipa K. Dicka, bo jego „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” zmieniono tak bardzo, że nawet oryginalny tytuł nie miał już sensu.

Pierwszy zwiastun już widzieliśmy – krótki, ale ciekawy. Ryan Gosling to zaś zaleta.

„Kingsman: The Golden Circle” – 6 października (premiera światowa)kingsman-secret-service-merlin-eggsySequel jednego z największych filmowych zaskoczeń ostatnich lat, a więc kina akcji pomieszanego z satyrą na filmy o tajnych agentach, z naciskiem na Bonda, rzecz jasna. Pierwszy „Kingsman” był efektowny, zabawny, niegrzeczny i momentami szokujący, z pewnością zaś dawał widzowi mnóstwo pospolitej radochy z oglądania (scena z Colinem Firthem w kościele przeszła już do historii).

Trzeba trzymać kciuki, by świeżości starczyło i na drugi film.

„Thor: Ragnarok” – 25 października

(To powyżej to nie zwiastun filmu, a promujący go żartobliwy skecz z udziałem Thora).

Wprawdzie pierwsze dwa filmy solowe Thora nie zrobiły na nikim wybitnie pozytywnego wrażenia, wiele wskazuje jednak na to, że tym razem może być ciekawiej. Dlaczego? Cóż – Hulk; wiemy, że Boga Gromu odwiedzi zielony potwór i że akcja choć na chwilę przeniesie się na planetę znaną ze świetnego komiksu „Planeta Hulka”.

„Liga Sprawiedliwości” – 17 listopada

Sam nie wiem, dlaczego znowu daję szansę „grupowemu” filmowi z uniwersum DC, skoro dotychczas tylko się rozczarowywałem. Może to przez Batmana? Tak, zdecydowanie – Mroczny Rycerz w wykonaniu Bena Afflecka był bardzo ciekawy, podobnie jak Wonder Woman grana przez Gal Gadot. Również Ezra Miler jako Flash i Jason Mamoa w roli Aquamana wydają się świetnie obsadzeni.

W zwiastunie ta historia zdaje się grać. Wiemy już jednak, że to u Warnera i DC norma i kluczem do sukcesu (a jak dotychczas – porażki) okazuje się kiepska, przeładowana wątkami struktura całości. Tak że mieszane uczucia. Z odrobiną nadziei.

„Gwiezdne wojny: Epizod VIII” – 14 grudnia56c337d0bc248-kulo-renNie mamy ani zwiastuna, ani nawet tytułu, niemniej coś tam jednak wiemy – w końcu „Epizod VIII” będzie kontynuacją „Przebudzenia Mocy”. Powrócą więc Rey i Finn oraz Poe, a przeciw nim stanie Kylo Ren.

Za kamerą Rian Johnson, który z dobrej strony pokazał się przy okazji „Loopera”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop