Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

6.08.2015
czwartek

„Piksele” – gry wideo, Chris Columbus i Adam Sandler

6 sierpnia 2015, czwartek,

2848306-pixels_movie4Reżyser dwóch pierwszych filmów o Harrym Potterze wspólnie z komikiem Adamem Sandlerem wzięli się za temat starych gier i nakręcili historię o tym, jak Donkey Kong, Pac-Man i Galaga próbują podbić Ziemię. Wyszło średnio, ale zabawnie.

Wyjaśnijmy. Ziemi nie atakują dokładnie Donkey Kong i Pac-Man, ale skonstruowane przez Obcych ich rzeczywiste repliki, które niszczą wszystko wokół, zamieniając ludzi, budynki i pojazdy w tytułowe piksele. Skąd ta agresja?

Przez NASA – na początku lat 80. agencja kosmiczna wysłała w gwiazdy kapsułę z wiadomością z Ziemi, gdzie zawarto m.in. nasze dziedzictwo kulturowe, w tym gry komputerowe. Obcy zobaczyli zapisy tych rozgrywek i zawartą w nich przemoc wzięli za wypowiedzenie wojny. Przybyli więc na Ziemię i zaatakowali nas naszymi własnymi wytworami. Do kogo w takiej sytuacji zwrócił się amerykański prezydent? Do maniaków gier komputerowych, bo tylko oni wiedzieli, jak mierzyć się z takim przeciwnikiem. W tym momencie wkroczył Adam Sandler, który wcielił się w jednego z graczy.

Dziwaczne, wiem. Ale pomysł ciekawy. Inspiracją dla filmu Columbusa była krótkometrażówka Patricka Jeana, gdzie Nowy Jork atakowany jest przez stworki z gier komputerowych. Cała resztę, to z Obcymi i odpowiedzią maniaków gier, dopisało już Hollywood. Z naciskiem na wspomnianego Sandlera, który odcisnął na „Pikselach” swoje bardzo, bardzo wyraźne piętno.

W zasadzie można się dziwić, że Chris Columbus podpisał się pod filmem, który wyraźnie jest obrazem Adama Sandlera – dokładnie ten typ humoru, do jakiego przyzwyczaił nas komik, ci sami bohaterowie (Sandler jak zwykle gra siebie), ta sama obsada, co w wielu filmach Sandlera, mnóstwo starych sztuczek. I dokładnie jak większość filmów Sandlera – jest tu sporo momentów, gdzie można się pośmiać, jeszcze więcej znajdzie się jednak niedociągnięć.

Największym jest sam scenariusz, napisany na kolanie, bez większego pomysłu, jak koncept z krótkometrażówki dopasować do większej opowieści. Dorzucono trochę gagów, prolog na początek i wątki Michelle Monaghan oraz Kevina Jamesa jako prezydenta. Poza tym? Dobre epizody Seana Beana i Toru Iwataniego, twórcy Pac-Mana, no i świetny Peter Dinklage. Reszta to chaotyczna opowieść i wątek romansowy Sandlera, który jak zawsze musi poderwać piękną kobietę, no i kilka żenująco źle napisanych scen, a także żenująco źle zagranych – znowu wspomnę Adama Sandlera.

W sumie „Piksele” to film przyjemny, zabawny, ale też z mnóstwem niewykorzystanego potencjału. Ogromne piętno, odciśnięte na produkcji przez Sandlera, również w niczym nie pomogło; śmiem wręcz twierdzić, że bez tego aktora/producenta i jego wpływu na scenariusz oraz obsadę Columbus mógł poradzić sobie dużo lepiej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Nie rozumiem fenomenu Sandlera. Dla mnie znakomita większość filmów, w których gra, jeżeli już odnosi sukces, to raczej pomimo niż dzięki niemu. Jego styl przyprawia o ból zębów, a w sumie fajne pomysły zostają zrealizowane w sposób, który powinno się wyeliminować z kina, nie wspominając o większości gagów, które reprezentują poziom szkodliwy dla inteligencji widza. Szkoda Petera Dinklage’a na cokolwiek, co wzmocni pozycję Sandlera.

  2. Adam Sandler jest super!

  3. Podobno całkiem zabawny film. Ja chyba się skuszę z powodu Pac Mana. Ta buźka to moje dzieciństwo. Miła nostalgia. 😉