Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

14.08.2015
piątek

„Fantastyczna Czwórka” – olbrzymie kontrowersje, a film nie taki zły

14 sierpnia 2015, piątek,

2015_fantastic_four-wideDawno żaden film nie miał tak złej prasy, zarówno jeśli chodzi o miażdżące recenzje, jak i atmosferę skandalu wokół współpracy studia FOX z reżyserem Joshem Trankiem. Jeżeli wierzyć internetowym agregatorom opinii i ocen – mamy do czynienia z gniotem, jakiego świat nie widział. Tymczasem „Fantastyczna Czwórka” wady ma, ale obraz nie jest artystyczną porażką.

Na pewno jest krokiem naprzód, jeżeli porównamy go do „Fantastycznej Czwórki” z roku 2005 i jej kontynuacji, „Narodzin Srebrnego Surfera” z roku 2007 – to dopiero były godne wszelkich obelg potworki, które winny trafić na śmietnik niepamięci razem z takimi „dziełami” jak „Daredevil” z Benem Affleckiem, „Elektra” czy „Kobieta-Kot” z Halle Berry. Gdyby wersja Tranka weszła do kin zaraz po tych gniotach, pewnie zebrałaby dużo lepsze oceny. Teraz jednak porównywana jest do „Mrocznego Rycerza”, „Avengersów”, „Iron Mana”, „Kapitana Ameryki: Zimowego żołnierza” czy „Człowieka ze stali”, z którymi przegrywa w przedbiegach.

Czy był potencjał, aby wreszcie nakręcić porządny film o sztandarowej grupie z komiksów wydawnictwa Marvel? Oczywiście. Tu przytoczyć należy jednak nieco z prasowych doniesień z ostatnich tygodni, które studiu FOX zarzucają ogromną ingerencję z pracę reżysera i grzebanie w materiale, a samemu Trankowi niezrównoważenie i dziwaczne zachowanie. Co jest prawdą? Nie wiemy. Gołym okiem możecie się jednak przekonać, że film był cięty i prawdziwe są informacje o szeroko zakrojonych poprawkach w postaci dokręcania nowych scen – wystarczy, że będziecie zwracać uwagę na fryzurę Sue Storm (Kate Mara), która zmienia się ze sceny na scenę, niekiedy przy przejściu z pomieszczenia do pomieszczenia. Żenująca amatorszczyzna.

Te wszystkie dokrętki poskutkowały też największą wadą filmu: brakiem jakiejkolwiek przemyślanej struktury. Bo wstęp jest o wiele za długi, finał niemiłosiernie pospieszny, a całość sprawia wrażenie, jakby Fantastyczną Czwórkę kazano komuś wepchnąć do filmu o czymś innym, tym bardziej, że najgorzej wypadają właśnie sceny, w których grupa ma współdziałać, jak to robiła w komiksach; chyba dużo lepiej ta historia sprawdziłaby się po prostu jako opowieść o odkrywaniu nowych wymiarów, bez całego zaplecza w postaci komiksowych bohaterów i wątku zyskiwania przez nich mocy.

Mając to wszystko w pamięci, trudno jednak odmówić „Fantastycznej Czwórce” zalet. Obsada dobrana została świetnie, zwłaszcza Miles Teller jako Reed Richards i Michael B. Jordan w roli Johnny’ego Storma, czyli Ludzkiej Pochodni. Sporo pomysłów, jak choćby wojskowe misje Stwora czy sam fakt zmiany podróży kosmicznej na międzywymiarową były udane. Dobrze też, że zamiast klasycznej opowieści o herosach i ich supermocach zaproponowano nam coś innego, przynajmniej próbowano iść nowymi ścieżkami, kładąc akcenty na inne kwestie niż klasyczne „jak to fajnie mieć moc, ale to też odpowiedzialność”.

W „Fantastycznej Czwórce” wiele było elementów dobrych, brakowało tylko kogoś, kto byłby w stanie złożyć je do kupy w odpowiednim porządku i proporcjach. Przez to film urywa się w momencie, gdy inne podobne historie dopiero wchodzą w akt drugi, przez co widz może być zaskoczony, że to już, po wszystkim, więcej nie dostanie.

I naprawdę więcej „Fantastycznej Czwórki”, przynajmniej w najbliższym czasie, nie będzie, bo film został nie tylko zmiażdżony przez krytyków, a jeżeli już się o nim mówi, to w kontekście skandali, ale przede wszystkim poniósł spektakularną klęskę finansową. Oto dowód, że nie, to nieprawda, że nieważne, co mówią, byle gadali i nie przekręcali nazwiska czy tytuły – ten film był skazany na porażkę na długo przed premierą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Film, jak to fantastyczny, obejrzeć można. Efekty są fantastyczne i dla samego obejrzenia a nie wchodzenia w szczegóły – a do tego mam zdolność (za co mnie siostra krytykuje) to ok! Naprawdę nie czepiajmy się szczegółów. Zresztą polecam, obejrzeć a potem skomentować – warto nawet tak samemu dla siebie.