Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

19.08.2015
środa

Kinowe premiery do końca 2015 roku – na co warto czekać?

19 sierpnia 2015, środa,

7696001.3Wakacje niedługo się skończą i choć niektórzy będą narzekać na koniec upałów, urlopów czy konieczność powrotu do szkół, fani kina powinni się cieszyć. Bo po krótkim oddechu świat filmu znowu przyśpiesza i niedługo zasypie nas niezwykle interesującymi premierami.

WRZESIEŃ

We wrześniu będziemy mieli chwilę na przyzwyczajenie się do nowego tempa, bo zacznie się spokojnie. Najpierw nowy film z serii „Transporter”, otwierający rozdział bez Jasona Stathama, ale za to ze znanym z krótkiej roli w „Grze o tron” Edem Skerinem. Później „Próby ognia”, czyli druga część serii dla młodzieży „Więzień labiryntu”, starającej się z całych sił nawiązać do sukcesu „Igrzysk śmierci”.

W tym miesiącu najbardziej czekać powinno się jednak „Everest”, czyli kronikę wyprawy górskiej, z fenomenalną obsadą (Jason Clarke, Jake Gyllenhaal, Robin Wright, Josh Brolin) i widocznymi już w zwiastunie niezwykle urokliwymi zdjęciami, a także na nowy obraz Denisa Villeneueve, „Sicario”, który powinien zainteresować fanów fantastyki. Nie bezpośrednio, bo choć Villeneuve „Labiryntem” udowodnił swoją klasę, a w „Sicario” zobaczymy choćby chwaloną za tę rolę Emiliy Blunt, to tak naprawdę nas, geeków, interesuje kolejny projekt tego reżysera – „The Story of Your Life”. Film będzie ekranizacją wybitnego opowiadania Teda Chianga, czyli jednego z najlepszych współczesnych twórców SF. Warto więc pilnować tego reżysera, żeby wiedzieć, czy poradzi sobie z taką perełką fantastyki naukowej.

PAŹDZIERNIK

Prawdziwy wysp premier zacznie się jednak w październiku. Na pierwszy ogień: „Marsjanin”. Wprawdzie to film Ridleya Scotta, a ten ostatnimi czasy nie miał dobrej ręki do kolejnych premier (fatalne „Prometeusz” i „Adwokat”, średni „Exodus”), ale materiałem do scenariusza była świetna, niezwykle zabawna, pomysłowa i rozrywkowa powieść Andy’ego Weira, a na film przerobił ją Drew Goddard, czyli pan, któremu zawdzięczamy m.in. serialowego „Daredevila”. W głównej roli Matt Damon, może nie kojarzony za bardzo z humorem, ale tylko z powodu filmografii, bo poza planem udowodnił zmysł do żartów i gagów w wielu programach satyrycznych. To może być niezwykłe kinowe widowisko.

Pozostając w tematyce SF – tego samego dnia do kin w Polsce trafić ma „Wizyta”, czyli film tak jakby dokumentalny, który opisywać ma scenariusz pojawienia się na Ziemi obcej formy życia. Może być ciekawie, o ile Michael Madsen podoła jednemu z najbardziej klasycznych motywów gatunku.

Po tej dawce fantastyki krótka przerwa od konwencji. Najpierw „Legend”, czyli Tom Hardy w podwójnej roli gangsterów-bliźniaków, a potem nowa próba opowiedzenia nam o życiu i fenomenie twórcy sukcesu Apple’a – tym razem w Steve’a Jobsa wcieli się Michael Fassbender, za kamerą stanie Danny Boyle, a scenariusz napisał Aaron Sorkin. Drużyna wybitna.

Jeszcze w tym samym miesiącu wrócimy jednak na łono fantastyki. Tego samego dnia, 23 października, do kin wejdą „Crimson Peak. Wzgórze krwi” oraz „Łowca czarownic”. Pierwszy obraz to najnowsze dzieło Guillermo del Toro, jednego z najciekawszych współczesnych reżyserów kina fantastycznego, którego wspomaga ekipa aktorów z Tome Hiddlestonem i Jessicą Chastain na czele. Drugi to kino akcji z Vien Dieselem w roli tytułowej. Pierwszy, sądząc po zapowiedziach, a także wnioskując po tym, do czego przyzwyczaił nas del Toro, może być jedną z najciekawszych premier roku. Drugi… oby nas pozytywnie zaskoczył.

LISTOPAD

Nie zwalniamy tempa. Na otwarcie miesiąca jedna z największych premier roku, czyli nowy Bond. „Spectre” to film skazany na sukces – pierwszy obraz z serii z Danielem Craigiem w roli głównej, świetne „Casino Royale” zyskało przychylność krytyków, ostatni, „Skyfall”, zarobił na całym świecie ponad miliard dolarów. Oczywistym jest więc, że na nową odsłonę cyklu o agencie Jej Królewskiej Mości do kin ruszą tłumy.

I pewnie to ruszanie trochę potrwa, dlatego tym lepiej, że kolejna ciekawa premiera zapowiedziana jest na 20 listopada, czyli dwa tygodnie później. Dokładnie zaś chodzi o dwie premiery. Przede wszystkim czeka nas finał niezwykle popularnych „Igrzysk śmierci”, a więc „Kosogłos. Część 2″, który dopełni trylogio-tetralogii (powinny być 3 filmy, ale ostatnią powieść zekranizowali w dwóch obrazach). Oby wyszło lepiej niż w pierwszym „Kosogłosie”, który sprawiał wrażenie rozciągniętego na siłę; tutaj mamy jednak dostać wielkie zamknięcie opowieści, więc można liczyć na dużo akcji i wysoką stawkę wydarzeń. Tego samego dnia jednak, na co wskazują pierwsze bardzo, bardzo optymistyczne recenzje, będziemy również mogli zasmakować w dobrym rodzimym kinie – „Czerwony pająk” Marcina Koszałki narobił niedawno sporo szumu, pozostaje więc trzymać kciuki, że opinie o nim są choć w połowie zgodne z prawdą.

Na tym jednak listopad się nie zakończy. W ostatni weekend miesiąca będziemy mogli obejrzeć kolejne dwa bardzo interesująco zapowiadające się filmy: pierwszym będzie zrealizowany z rozmachem i w brutalnie realistycznej stylistyce „Makbet” z Michaelem Faccbenderem i Marion Cotilliard, drugim natomiast „Most szpiegów”, w którym wystarczy powiedzieć: Steven Spielberg + Tom Hanks + szpiedzy i zimna wojna.

GRUDZIEŃ

W tym roku, co nie jest regułą, wyjątkowo tłoczno będzie również w grudniu; zazwyczaj w okolicach Gwiazdki dostawaliśmy jedną wielką premierę, co teraz też będzie miało miejsce, i wcześniej jednak nie będziemy się nudzić. Najpierw Ron Howard, czyli ten pan od „Pięknego umysłu”, „Apolla 13″ i „Wyścigu”, zaprezentuje nam swoją wersję opowieści o Mobym Dicku – rzecz będzie się zwała „W samym sercu morza”, a w roli głównej zobaczymy Chrisa „Thora” Hemswortha.

Tydzień później inną klasyczną historię, tę o ożywaniu zmarłych, w filmie „Victor Frankenstein” opowie nam Paul McGuigan, a pomogą mu James „Profesor X” McAvoy oraz Daniel „Harry Potter” Radclife.

Co po tych premierach? Wisienka na torcie – 18 grudnia do polskich kin wejdą „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” w reżyserii J.J. Abramsa. Zdecydowanie najbardziej wyczekiwana premiera tego roku, może tej dekady, zdecydowany faworyt do bicia wszelkich frekwencyjnych rekordów. Dlaczego? Bo, mimo okropnych recenzji, jakie zbierała nowa trylogia „Gwiezdnych wojen”, projekt Abramsa wydaje się tworzony idealnie pod gusta fanów, którzy wyczekują go z niezwykle pozytywnym nastawieniu. Jeżeli to się uda, jeżeli Abrams udźwignie legendę tej serii i da nam świetny film, „Avatar” może wkrótce stracić pozycję lidera na listach najbardziej kasowych obrazów wszech czasów.

To się jednak okaże. Okaże się również, czy jeszcze w tym roku zobaczymy w Polsce nowy film Quentina Tarantino, „The Hateful Eight”. Bo choć obraz na świecie zadebiutuje 25 grudnia, choć w sieci można już zobaczyć pierwszy zwiastun, nie wiemy na chwile obecną ani kto będzie go dystrybuował w Polsce, ani kiedy zechce go nam pokazać. Może dopiero w 2016 roku? Niby oczekiwanie będzie bolesne, ale z drugiej strony – bardziej bolesne dla Tarantino może być pójście na starcie z „Gwiezdnymi wojnami”.

Oto pełna lista wymienionych filmów, z datami premier:

„Transporter: Nowa moc” – 4 września
„Więzień labiryntu: Próby ognia” – 11 września
„Everest” – 18 września
„Sicario” – 25 września
„Marsjanin” – 2 października
„Wizyta” – 2 października
„Legend” – 9 października
„Steve Jobs” – 16 października
„Crimson Peak” – 23 października
„Łowca czarownic” – 23 października
„Spectre” – 6 listopada
„Igrzyska śmierci. Kosogłos. Część 2″ – 20 listopada
„Czerwony pająk” – 20 listopada
„Makbet” – 27 listopada
„Most szpiegów” – 27 listopada
„W samym sercu morza” – 4 grudnia
„Victor Frankenstein” – 11 grudnia
„Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” – 18 grudnia
„The Hateful Eight” – 25 grudnia premiera światowa

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Nic nie wiedziałem, że ma być zekranizowana reporterska powieść Jon’a Krakauera „Wszystko za Everest”. Wydano ją w Polsce w 1998 i zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. (Uwaga!!! Chyba jest aktualne wznowienie!!) Jest wspaniała. Niesamowite studium charakterów, postaw i ambicji w sytuacji ekstremalnej, którą jak wielu się wydaje da się opanować za pieniądze. Okazuje się, że nie bardzo, że kiedyś jednak zabawa się kończy. Jestem niezwykle ciekaw jak pokazano to w filmie. Dodatkowo interesującym jest fakt, że niektórzy prominentni bohaterowie jeszcze żyją i chyba wystarczająco napsuli krwi Krakauerowi za sposób przedstawienia ich w w samej powieści, a co dopiero w tak popularnym nośniku jakim jest film. Zwiastun robi bardzo dobre wrażenie. Bardzo chętnie obejrzałbym to w 3D, ale jak znam życie dystrybucja ograniczy się do kin studyjnych. A to, dla akurat takiego filmu porównać można z wrażeniami z „Grawitacji” na smartfonie. Ale może….. Nie mogę się doczekać!!!!

  2. Dzięki @delfin za namiary na książkę. Będzie co poczytać czekając na dobrą pogodę pod Kazbekiem 🙂

  3. @Maciej2
    Książka ma ok 300 stron, ilustracje(zdjęcia z wypraw, których historia jest kanwa opowiesci) i czyta się ją jak dobry kryminał. Po jednym dniu może juz być po lekturze. Najlepsza byłaby jako e-book, ale nie wiem czy jest. Jakby tydzień lało, to trochę mało na czytanie „pod prysznicem”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ delfin

    „Everest” zdecydowanie będzie nie tylko w kinach studyjnych. To duża produkcja z mocną obsadą, a dystrybuuje Warner.

  6. @delfin
    Dzięki za dalsze informacje. Na allegro są 2 sztuki, cena 100 zł (!), wczoraj była jeszcze jedna, którą zalicytowałem, ale jakiś drań mnie przebił 😉

    Nowe wydanie będzie pod koniec września, najwyżej przeczytam po powrocie.

  7. @Maciej2
    Może warto zaczekać, wydanie z 98 jest trochę gazetowe. Minęło trochę lat i miejmy nadzieję, że papier i fotografie na nim będą lepsze. Ja tez, nie zauważyłem, że na końcu zwiastuna jest informacja, ze film jest w wersjach 2 i 3D. Oczywiście będę go chciał widzieć w trójwymiarze i ciesze się bardzo, że taka opowieść doczekała się takiej, adekwatnej do tresci technologii. Mam nadzieje, ze podobnie jak w Grawitacji stworzy to absolutnie nowa jakość filmu. Powinien być to niesamowity Hicior! Żebym się tylko nie rozczarowal!

  8. Zapowiada się mocny kinowy kwartał. Nie ukrywam, że czekam na Gwiezdne Wojny, ale chyba wszyscy mają podobnie. Nikt przecież nie spodziewał się, że powstanie kolejna część.
    Victor Frankenstein też nieźle wypada. Ale brakuje mi w zestawieniu polskiego kina. Czyżby nie było nic godnego uwagi? Może nie jest to kino akcji, ale zapowiadają Listy do M. 2 przed świętami – myślę, że to dobra alternatywa dla tych, którym nie odpowiadają filmy dość brutalne, pojawiające się w zestawieniu.

  9. Dlaczego promują Państwo jedynie zagraniczne filmy? Jestem zdania, że należy wspierać polskie kino, tym bardziej, że również mamy się czym pochwalić.
    Chociażby wspomniany już przez kogoś film „Listy do M”.

  10. Wybierane są filmy, które raz, że interesują mnie, a dwa: ogólnie jakoś łapią się w geekostwo. Pojawia się z polskich „czerwony pajak”. Ale takie „Listy do M.” to jednak nie moja bajka.