Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

6.11.2015
piątek

Recenzja „Spectre” – jest dobrze, ale…

6 listopada 2015, piątek,

spectre-banner-2Bond, James Bond powrócił w kolejnym filmie, w którym po raz czwarty wcielił się w niego Daniel Craig. „Spectre” to mieszanka klasyczna, takie The Best of serii. Film oferuje dobrą rozrywkę, ale jednak pozostaje w tyle za wybitnym „Casino Royale”.

„Spectre” warto obejrzeć. To kino akcji na najwyższym poziomie realizacyjnym, taka idealna mieszanka dobrej obsady, świetnej muzyki, wspaniałych scenerii, scen tak efektownych, że zapiera dech, a także odrobiny humoru. Czy można chcieć więcej?

Cóż, tak. Zarówno „Quantum of Solace”, jak i później „Skyfall” i teraz „Spectre” są porównywane do pierwszego filmu z Danielem Craigiem w roli Agenta Jej Królewskiej Mości, czyli „Casino Royale”. To było objawienie, Bond na miarę współczesności, nie tylko świetne kino akcji, ale też naprawdę porywająca historia. I do tego postać Vesper, w którą wcieliła się Eva Green… W „Spectre” niby to wszystko jest, ale raczej w charakterze listy największych przebojów niż autentycznego pomysłu na kolejna historię.

To najbardziej boli: ta przesadna bondowość Bonda. „Spectre” to mieszanka, która trzyma się reguł serii, jednocześnie jednak niczego do niej nie wnosząc, momentami zaś robiąc niektóre rzeczy nieumiejętnie. Weźmy tytułową organizację – jakoś nie czuje się jej grozy, nie ma się wrażenia, że oto Bond stanął naprzeciw arcyworga (a przecież o to tu chodzi), ale że to kolejna misja, w której dużo się podróżuje. Kiepsko wypada też wątek inwigilacji i łączenia służb, wraz z końcowym odliczaniem i walką z czasem – klisza klisz.

Również nowa wielka miłość agenta wypada jakoś blado. Chyba ktoś chciał pokusić się o powtórkę z Vesper, o wplątanie Jamesa w coś tak silnego, tyle że tym razem z mniejszą ilością czasu ekranowego dla tego konkretnego wątku. Efekt? W to uczucie widz po prostu nie wierzy.

Nie można również nie odnotować, że męskość i magnetyzm Jamesa Bonda w tym filmie posunięto nawet dalej niż w „Skyfall”; scena z Monicą Bellucci wypada nieco jak parodia, w której Bond samym tylko spojrzeniem uwodzi każdą kobietę w przeciągu kilku sekund.film.org.pl_bTo wady. Zalet jest jednak dużo więcej. Przede wszystkim Daniel Craig, który dla mnie jest Jamesem Bondem idealnym, a przynajmniej idealnym na nasze czasy. Jego gra to wspaniałe połączenie osobowości bezlitosnego zabójcy z człowiekiem o nieprzeciętnym poczuciu humoru. Jest jednocześnie przerażający i uroczy, jest herosem, ale też ma w sobie ten mrok, bo w końcu de facto jest zawodowym zabójcą.

Przede wszystkim zaś – to Bond. Te filmy to sprawnie działająca maszyna, dzieła dopieszczone wizualnie (jakież wspaniałe ujęcia! jakie krajobrazy!), technicznie, kino akcji tworzone z precyzją szwajcarskiego zegarmistrza. Skok adrenaliny jest tu gwarantowany, bo kolejne sekwencje walk czy pościgów to uczta dla oka i niezwykłe emocje.

„Spectre” jest pozycją obowiązkową. Trochę tylko szkoda, że nie jest czymś przełomowym dla serii, a jedynie kolejnym odcinkiem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Mam jedno pytanie — w największych polskich portalach Bond usuwa w cień od kilkunastu dni wszystko inne, czy twórcy filmu płacą za to czy polscy redaktorzy robią to za free? Jeżeli twórcy płacą wypadałoby napisać „artykuł zawiera lokowanie produktu”, pozdrawiam. Ps. Nie wiem jak można się podniecać Bondem, dla mnie jest tak płytki jak programy typu” Rolnik szuka bunga bunga” albo „Gwiazdy popierdują na lodzie”.

  2. To jest recenzja. Filmu, na który wiele osób czeka. Recenzja to coś, co dziennikarze robią, tak generalnie.

    Patrząc w taki sposób, jak kolega, cała publicystyka kulturalna to lokowanie produktu, bo jak nie film, to książka, płyta, gra itp.

  3. Jak można uważać za arcydzieło takie badziewia? Jak można twierdzić, że dopieszczony wizualnie jest film, w którym pseudostatek kosmiczny zrobiony ze sreberka od czekoladek połyka inny pseudostatek również wykonany ze sreberka od czekoladek?!!! Rozumiem, kultowe, ok. Wszystkim fanom życzę miłych wrażeń

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podobnie oceniam ten film; w zasadzie sprawnie zrealizowane wykorzystanie bondziarskich gadżetów. Może następny Bond…

  6. Film jest po prostu nuuudny. Nie broni go nic, na tle mizerności „Spectre” nawet „Quantum…” wygląda świetnie. A nawet z perspektywy czasu zyskuje na wartości, choćby wyśmienite wizualnie otwarcie w Sienie. Jak na oczekiwany hit wyszła marnie przyrządzona i w sumie ciężko strawna mieszkanka z wcześniejszych wyśmienitych dań (cała poprzednia seria z Craig’em). Przy tak olbrzymim budżecie (ponad 300 mln$!) techniczna strona filmu musiała być przynajmniej na poziomie nieodbiegającym od pozostałych i tylko to broni nowego Bonda. Niemal do połowy filmu miałem nieodparte wrażenie, że Sam Mendes zrobił po prostu pastisz, bo nic innego ze słabego scenariusza wydobyć nie mógł. Potem już nawet poszukiwanie nawiązań i smaczków z serii było bezcelowe. Fakt, po świetnym pod tym względem „Skyfall” wszyscy zainteresowani zdawali sobie sprawę, że nie będzie łatwo utrzymać poziom. Ale takiego mimo wszystko rozczarowania trudno było oczekiwać.
    Panie Marcinie, również mam wrażenie, że tę „recenzję” pisał Pan bardzo dyplomatycznie. Chwalenie Bonda za kwestie techniczne w przypadku jednego z blockbusterów roku jest co najmniej dziwne. Przynajmniej to twórcy wykonali przyzwoicie…

  7. Czyli kwestie techniczne oki? To dlaczego mam ich nie chwalić. „Spectre” to bardzo widowiskowe kino akcji.

  8. Jak brazylijska telenowela. „Psychopatyczny zaginiony brat bliźniak” mści się za swoje dzieciństwo. „Casino Royale” była świetne, „Skyfall” wręcz zjawiskowy, a „Spectre”? Szkoda, że Craig w ten sposób kończy przygodę z Bondem, ale to nie jego wina. To tylko ten scenariusz…