Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

7.11.2015
sobota

Kto będzie nowym Bondem?

7 listopada 2015, sobota,

bondyJames Bond to już nawet nie tyle postać, ile marka. Skórę zmienia regularnie, Daniel Craig wcielił się zaś w niego cztery razy. Kto mógłby go zastąpić? Zastanówmy się.

Czy po „Spectre” (recenzja w poprzednim wpisie) Daniel Craig powróci w roli agenta 007? Ponoć tak, ale w samym filmie czuje się atmosferę finału opowieści rozpoczętej „Casino Royale”, tak jakby zamykany był pewien rozdział. Chyba więc warto się zastanowić, kto mógłby być następny. Rzecz jasna nie oznacza to, że Craig był złym wyborem. Podobnie jak w przypadku Heatha Ledgera w roli Jokera w „Mrocznym rycerzy” czy Charliego Coxa jako Daredevila w produkcji Netflixa – internet wrzał, fani serii lamentowali, że to bluźnierstwo, po czym obsadzeni w tych rolach aktorzy nie tylko sprostali oczekiwaniom, ale je prześcignęli. Bardzo dobrze pamiętam emocje, jakie towarzyszyły Craigowi, bo przecież „Bond blondynem?!”.

Mając to na uwadze, popuśćmy wodze wyobraźni. Poniższa lista to nie zgadywanie prawdopodobnych typów, ale osobista lista życzeń, a w niektórych punktach po prostu zabawa w „nierealne, ale prawda, że fajne?”.

Zaczniemy od urodzonych w Wielkiej Brytanii, bo wymóg pozostaje taki, że Jamesa Bonda musi grać obywatel tego kraju.

Idris Elbaidris-elba-lutherKontrowersyjnie, ze względu na kolor skóry. Dla mnie jednak absolutny kandydat numer jeden, który wszystkich innych zostawia daleko w tyle. Bond to nie skóra, tak samo jak Bond to nie kolor włosów, dlatego blondyn Craig tak dobrze się tu sprawdził.

007 to energia, to prezentacja, to sposób, w jaki widzą go inni i jak on wybija się na ich tle. Idris Elba ma tę wewnętrzną siłę, która uczyniłaby go wspaniałym Agentem Jej Królewskiej Mości. Ma głos, który udźwignąłby kultowe „Nazywam się Bond. James Bond”. Wreszcie: może połączyć bycie bohaterem pozytywnym z grozą i szacunkiem, jaki momentalnie wzbudza.

Jak nie on, to kto?

Tom HardyReggie-Kray-TOM-HARDY-in-LegendŚwietnie prezentuje się w garniturze – widzieliśmy ostatnio w „Legend”. Jest wybitnym aktorem, co nieustannie potwierdza (jeden z przyszłorocznych faworytów do Oscara). Fizycznie również udźwignąłby tę rolę, w końcu w „Mroczny Rycerz powstaje” skopał tyłek Batmanowi, gra też Mad Maxa. Znowu: potrafi przerażać, potrafi uwodzić, czego popis dał, wcielając się w bliźniaków Kray. Ma też odpowiedni głos, taki z siłą, podobnie jak Elba.

Raczej nie ma szans, w końcu związał się choćby właśnie jako Max, ale kandydat solidny.

Charlie HunnamDF-04910.DNGPozostając w kręgu blondynów. Świeża krew, co jest atutem, bo wprowadziłby do serii nową energię. Moglibyśmy mieć nawet pierwszego Bonda z brodą, bo Hunnam z zarostem wygląda tak jakoś groźniej (jak w „Synach anarchii”). Na pewno byłby to 007 łagodniejszy, bo nie ma wyglądu zabijaki jak Craig, ale z drugiej strony – te ostatnie filmy, zwłaszcza „Spectre”, eksploatowały temat Bonda zabójcy, więc moglibyśmy dostać coś nowego.

Nie do końca przekonany jestem tylko do tego, czy Hunnam potrafiłby odpowiednio połączyć elegancję z luzem, jak świetnie robił to Craig, ale i jego poprzednicy.

Clive Owen069-clive-owen-theredlistSam tu siebie próbuję przekonać. Generalnie Owen kojarzy mi się z patosem rodem z „Króla Artura” czy „Sin City”, z drugiej strony nie można ignorować tego, co wyprawia w „The Knick”. W serialu Soderbergha jednoznacznie pokazuje, że jest fenomenalnym aktorem, może więc udźwignąłby rolę Agenta Jej Królewskiej Mości.

Może nadałby się do roli Bonda zagubionego, szukającego nowej drogi? Finał „Spectre” sugeruje, że ma wątpliwości, „Casino Royale” pokazało, że jest gotów przestać być agentem. Więc może…?

Emily Bluntemily-bluntTak, wiem, kobieta. Kandydatka mało realistyczna, ale raz, że Brytyjka, więc łapie się do tej części listy, a dwa: od jakiegoś czasu mówi się, że przy zmianie Bonda producenci mogą chcieć podgrzać atmosferę i zrobić PR kontrowersją, stąd 007 może być albo czarnoskóry, albo być kobietą.

Mnie by to pasowało. Blunt zaś mogłaby sprawdzić się bardzo dobrze: zarówno w „Na skraju jutra”, jak i niedawno w „Sicario” pokazała, że może grać silne, groźne postacie. Jest kobieta piękną, ale też – jak Elba – potrafi mieć ten specyficzny rodzaj energii, który sprawia, że momentalnie budzi szacunek.

Do tego trzeba mieć jednak dobry scenariusz. A może zrobić film przejściowy, gdzie Craig byłby Bondem, ale przekazałby pałeczkę nowej agentce 007?

Typy nierealne, ale…

Nikolaj Coster-WaldauJaime-Lannister-game-of-thrones-20317262-1280-720Czyli Jaimie Lannister z „Gry o tron”. Gdyby przymknięto oko na kwestię narodowości, prawda, że byłby idealny? Toż to urodzony James Bond! Jego rola w serialu HBO to zaś de facto kaseta z jego zgłoszeniem do roli 007: groźny morderca, który potrafi być zimny i bezwzględny, ale jednak budzi naszą sympatię, ma w sobie dobro. No i panie za nim szaleją.

W moim rankingu jako jedyny byłby w stanie zagrozić kandydaturze Idrisa Elby.

Jerome FlynnmaxresdefaultKolega Costera-Waldau z plany „Gry o tron”. I zarazem już bardzo odległy strzał. Ani bardzo przystojny, ani dostatecznie młody, ale zwróćcie uwagę na luz, z jakim gra Bronna. Cały jego sposób bycia w tym serialu to 100 proc. Bonda, ten jego luz, humor, który nie czyni z niego klauna, ale świetnie komponuje się z tym, że to cholernie groźna postać.

Dać mu wygląd Armiego Hammera i byłby świetny James Bond.

Michael Fassbender249259.1Znowu: narodowość staje na drodze świetnemu kandydatowi. To jeden z najlepszych współczesnych aktorów, tego nie można negować. Grał Magneto w „X-Menach”, czyli w zasadzie terrorystę i mordercę, a jednak potrafił sprawić, że czuliśmy do niego sympatię.

Fizycznie jest podobny do Daniela Craiga w tym względzie, że obaj mają twarze potrafiące wyglądać na chłodne maski grozy. Jego uśmiech zaś powinien skutecznie roztapiać kobiece serca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Nowym Bondem może być tylko czarna lesbijka – inaczej to nie będzie poprawny politycznie wybór!

  2. Marcin Dorociński albo Michał Żebrowski 🙂

    Poza tym, jeśli scenariusz następnego „bonda” miałby być na poziomie „Spectre”, to mam inną propozycję: niech Bond walczy z ogólnoświatową organizacją stworzoną przez polskich kelnerów. Podsłuchujących brytyjski rząd, wywiad, wysokich komisarzy UE, Baracka Obamę i kogo tam jeszcze. Głównym antagonistą mógłby być hydraulik Miecio, zdolny upić na umór wszystkich agentów 00 po kolei.

    Poziom groteskowości „Spectre” jest tak wysoki, że mój pomysł wydaje się logicznym rozwinięciem serii 🙂