Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

16.11.2015
poniedziałek

„Jurassic World” – trzeci najchętniej oglądany film w historii

16 listopada 2015, poniedziałek,

jurassic-world1Nowa odsłona dinosagi do kin weszła w czerwcu, wynikiem kasowym zaskakując wszystkich, łącznie ze swoimi twórcami. „Jurassic World” zarobił blisko 1,7 mld dol., czyli więcej od „Avengersów” czy „Szybkich i wściekłych 7”, a mniej tylko od „Avatara” i „Titanica”.

W zasadzie jedyne wnioski, jakie przychodzą do głowy po sukcesie czwartej odsłony opowieści o wyjątkowym parku rozrywki, to takie, że na filmy chodzi coraz więcej ludzi, przez co łatwiej o wyśmienite wyniki kasowe, a dodatkowo ludzie ci lubią filmy, które już widzieli.

Bo „Jurassic World” to w zasadzie tak jakby remake, tak jak tak jakby remakiem jest „Mad Max: Na drodze gniewu”. Niby nowa historia, nowi bohaterowie, ale nawiązań do początków serii mnóstwo, wiele scen niemalże skopiowanych, wszystkie główne elementy składowe występują, zazwyczaj tylko nieco przetworzone.

Na pierwszym planie mamy dzieciaki, z których jeden to nad wyraz entuzjastyczny fan dinozaurów. Sam właściciel parku pojawia się często, jest też postać „bliska naturze”, która jako jedyna prawdziwie rozumie dinozaury. Są raptory, jest T-Rex, jest pościg dinozaura za samochodem, na którego tyle ukrywają się ludzie. I tak dalej, i tym podobne. Część to chęć uhonorowania przeboju sprzed lat, jakim był „Park Jurajski”, część zaś to realizacja motta, że zwycięskiego składu się nie zmienia.

Motta, które się potwierdziło, i to w o wiele większym stopniu, niż ktokolwiek się spodziewał. Bo „Jurassic World” to film dla marketingowców idealny. Zaczynając od możliwości budowania promocji na barkach potężnej franczyzy, do której wielu fanów kina ma sentyment (mimo iż druga i trzecia odsłona były słabe), co zapewnia zainteresowanie od wczesnego etapu produkcji.

Przez fakt, że Chris Pratt dzięki „Strażnikom Galaktyki” stał się topową gwiazdą, a w opowieści z dinozaurami potwierdził talent do kina przygody. Aż do faktu, że film okazał się przebojem w internecie, głównie dzięki tej scenie, którą wszyscy odtwarzali:

Źródło: Filmostrada

Źródło: Filmostrada

Trzeba przy tym oddać, że sukces wziął się też stąd, że to po prostu dobre rozrywkowe kino. Pełne dziur logicznych, z tak naprawdę jednym silnym elementem (wspomniany Pratt i jego raptory), ale w sumie można się pośmiać, popodziwiać dinozaury, a muzyka tylko pomaga nam przypomnieć sobie, jak bardzo przed laty zachwycił nas oryginalny „Park…”. To wystarczyło.

Źródło: Filmostrada

Źródło: Filmostrada

Polska edycja DVD ma też nieco dodatków, które pozwalają nam zajrzeć za kulisy. Jest rozmowa Chrisa Pratta z reżyserem, Colinem Trevorrowem, która rzuca nieco światła na produkcję, choć jest zdecydowanie zbyt krótka. Ciekawą sprawą są sceny wycięte – możemy obejrzeć kilka z nich, które do filmu nie trafiły, ale które teraz zdecydowano się nam pokazać. I widzimy, że decyzja o ich nieużyciu była słuszna, bo choćby sekwencja z umazywaniem się dinozaurzą kupą jest, cóż, żenująca. Dziwne to czasy, gdzie na DVD filmowcy wywlekają na świat coś, czego w filmie nie pokazano, bo się nie sprawdzało.

Ponieważ zaś „Jurassic World” odniósł taki sukces, wkrótce doczekamy się kolejnych odsłon czegoś, co można nazwać nową dinosagą. Oby tylko nie podzieliły losu drugiej i trzeciej części oryginalnej trylogii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop