Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

18.03.2016
piątek

Filmy animowane są tylko dla dzieci? Bzdura

18 marca 2016, piątek,

maxresdefaultJeżeli zaufać dystrybutorom i kiniarzom, niemalże każdy film animowany interesować powinien przede wszystkim dzieci. Sęk w tym, że „Shrek”, „Wall-E”, „W głowie się nie mieści” czy nowy „Zwierzogród” dobitnie pokazują, że te historie zachwycą także dorosłych.

Wydawać by się mogło, iż wiedzą powszechną jest fakt, że filmy animowane to nie tylko kreskówki z Tomem i Jerrym, i nawet jeżeli bohaterowie są zwierzakami czy zabawkami, a do tego rzucają żartami, nie oznacza to, iż mamy do czynienia z prostą historyjką dla dzieci. Bo przecież filmy animowane bywały nawet nominowane do Oscara w kategorii Najlepszy film, od „Pięknej i Bestii” w 1991 roku aż po „W górę” i „Toy Story 3” sprzed kilku lat.

Jedną z największych kontrowersji poprzedniej gali oscarowej był brak „LEGO: Przygody” wśród nominacji dla najlepszego filmu animowanego – bo wszyscy rozpoznali niezwykłą świeżość tej historii, bo wiedzieli, że to nie jakaś bzdurna kategoria, ale taka, w której nagradza się naprawdę wartościowe obrazy. Nikt też mi nie wmówi, że gdyby do Oscara jako najlepsze filmy nominowane były „Wall-E” czy „W głowie się nie mieści”, to ktokolwiek byłby w szoku.

Twórcy filmów animowanych już dawno temu pokazali bez najmniejszych wątpliwości, że tworzą przede wszystkim dobre filmy, nie ograniczając się tylko do młodej widowni. Czy dziecko może świetnie bawić się na „Shreku” albo „W głowie się nie mieści”? Jasne. A na „LEGO: Przygodzie”? Oczywiście. Sęk w tym, że akurat te obrazy w pełni doceni wyłącznie dorosły, gdzie „LEGO” to w ogóle przykład filmu animowanego, w którym 90 proc. żartów może być dla dziecka niejasne – ten film był kręcony dla dorosłych, aż kipi od popkulturalnych nawiązań i humoru wykraczającego poza poślizgnięcie się na skórce od banana.

Problem w tym, że najczęściej nie ma rozróżnienia między filmami animowanymi dla dzieci (a takich jest pełno, choćby wchodzący w kwietniu „Ratchet i Clank”), a po prostu filmami animowanymi. Strach pomyśleć, co będzie, jeżeli do kin w Polsce wjedzie „Sausage Party”, czyli animacja o tajnym życiu produktów spożywczych, z gadającymi parówkami czy bułkami, która jednak jest przeznaczona wyłącznie dla dorosłych. Ona też trafi do jednego worka z „Miśkiem w Nowym Jorku”?

Ostatnim przykładem takiego szufladkowania jest „Zwierzogród”. Nowa animacja Disneya zbierała świetne recenzje, wszyscy wokół chwalili, ja ostatecznie również się przekonałem, że opowieść o sympatycznych gadających zwierzaczkach tak naprawdę traktuje o uprzedzeniach i społecznym wykluczeniu, i jest przede wszystkim bardzo dobrym filmem. Żeby jednak to sprawdzić, musiałem się nagimnastykować, ponieważ nie sposób było trafić na seans późniejszy niż 19:30. Kiniarze po prostu uznali, że jak ktoś na taki film się wybiera, to koniecznie z dzieckiem, a więc na pewno nie po porze Dobranocki.

Już nie wspominam o tym, że w przypadku animacji niemożliwym jest obejrzenie w kinie wersji bez dubbingu, z napisami – to też syndrom myślenia wyłącznie o młodym widzu, a o dorosłych tylko w kontekście tych, którzy płacą za bilety i zapewne niechętnie towarzyszą swoim pociechom.

Filmy animowane to nierzadko najlepsze komedie czy po prostu najlepsze filmy roku, doceniane przez krytyków, gremia przyznające nagrody. To nie tylko kolorowe fikuśne historyjki, ale opowieści o starości („W górę”), przyjaźni do samego końca i o dorastaniu („Toy Story”) czy o tym, co dzieje się w głowie człowieka („W głowie się nie mieści”).

Byłoby więc miło, gdyby dorośli widzowie, którzy potrafią je docenić i oglądają bez uprzedzeń wynikających z oceny formy medium, a nie treści, mogli wybrać się do kina wieczorem, gdy dzieci już śpią.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop