Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

1.08.2016
poniedziałek

„Rekinado 4: Niech szczęki będą z tobą” – tak głupio, że aż śmiesznie

1 sierpnia 2016, poniedziałek,

sharknado-4th-awakens-posterNikt nie wie, jak do tego doszło, ale durnowaty film o tornadzie pełnym rekinów stał się popkulturowym fenomenem. Doczekał się nawet kilku kontynuacji, które im głupsze, tym bardziej cieszą widzów.

Najnowsza odsłona tej dziwacznej serii filmów telewizyjnych na małych ekranach zadebiutuje 1 sierpnia, na kanale Sci fi. I choć trudno w to uwierzyć: ta premiera jest wydarzeniem, wyczekiwanym przez rzesze fanów. Już po raz czwarty będą oni mogli podziwiać zmagania Fina Sheparda oraz jego rodziny i przyjaciół, którzy – zazwyczaj z niemałą pomocą pił mechanicznych – walczyć będą z plagą spadających z nieba rekinów ludojadów.

W „Niech szczęki będą z tobą” powróci wszystko to, za co fani pokochali tę serię: absurdalność fabuły, czerstwe żarty, jednocześnie pompatyczne i durnowate dialogi, słabe aktorstwo, przaśne efekty specjalne oraz poorane zmarszczkami lub napięte od botoksu twarze gwiazd telewizji z lat 90.

Pytanie brzmi: kto i po co to ogląda?

Przyjrzyjmy się „Rekinadu 4”. Nikomu o zdrowych zmysłach nie przejdzie przez gardło stwierdzenie, że ten film ma scenariusz – zaczyna się od wizyty w Las Vegas, gdzie tornado uderza w hotel z wielkim zbiornikiem pełnym rekinów, zamieniając się w rekinado, nasi bohaterowie serfują więc autem w powietrzu, spadając bezpiecznie na ulicę z wysokości kilkudziesięciu pięter, a potem żeglują zalanymi ulicami miasta w statku-dekoracji, przy okazji tnąc rekiny szablami, a gdy tych zabraknie, walcząc z nimi na pięści (czego zresztą chyba nauczyli się od striptizerów, bo jeden z nich atakującego go żarłacza zabił ciosem z… krocza) – i to wszystko jeszcze przed napisami początkowymi.

Reszta filmu przypomina mieszankę historii wymyślanej w trakcie suto zakrapianej alkoholem imprezy i wątku na Facebooku, w którym internauci prześcigają się w wymyślaniu coraz głupszych tornad – dlatego w filmie pojawia się nie tylko klasyczne rekinado, ale także krowonado, głazonado, roponado, ognionado, piorunonado, a nawet nuklearonado… „Niech szczęki będą z tobą” to nieustająca licytacja w absurdalności i głupocie, w której główny bohater swoją superbohaterskością przyćmiewa Batmana, Supermana, Spider-Mana i Hulka razem wziętych, a cały film jest tak pokręcony, że „Zoolander 2” wypada przy nim niczym fabuła Michaela Hanekego.AR-160729202„Rekinada” to filmy-memy, produkty popkultury skrojone z myślą o mediach społecznościowych, odbiorze w grupie, wystawiające się na obśmianie, bo nim się żywiące – gdy z każdą kolejną minutą padają kolejne rekordy absurdu, nie sposób nie wyobrażać sobie radochy fanów, którzy chcą być tak zaskakiwani, dla których twórcy tych filmów stają się kumplami licytującymi się z nimi na idiotyczne pomysły.

„Niech szczęki będą z tobą” to film świadomie zły, w którym nic nie jest takie, jak powinno, od pracy kamery, przez efekty specjalne, po aktorstwo, dialogi, montaż, muzykę, aż po stos notatek, które zastąpiły filmowcom scenariusz – strzelam, że to nawet nie był sam tekst, a po prostu kupka nabazgranych kredkami rysunków, robiących za storyboardy, bez wypisanych dialogów, bo te pewnie wymyślano na bieżąco.

Tego typu produkcje mają jasny cel: odrzucić wszelką powagę i zabrać widza w szaloną podróż.

Czy można się przy nich dobrze bawić? Z pewnością – robią to miliony ludzi i nawet w Polsce seria ta ma tysiące fanów. Trzeba tylko podejść do tych filmów w odpowiedni sposób – bo oto kino ery internatu i Facebooka, interaktywne w tym względzie, że najlepiej wypada oglądane wspólnie, wspomagane komentarzami i pijackimi grami. Celem „Rekinada” jest bycie tak głupim, że aż śmiesznym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Redaktorze,
    Jestem fanką Sharknado, z niecierpliwością czekam na dzisiejszy wieczór. Część fanów tej serii po prostu lubi gatunek, tak jak fani horrorów, grindhouse’u etc. Myślę też, że popularność takich koszmarków wynika częściowo z rozczarowania „normalnymi” filmami. Widz przynajmniej nie czuje się oszukany, tak jak to niestety często ma miejsce w przypadku wielkich filmów z gwiazdorską obsadą – gdzie ewidentne luki w scenariuszu tłumaczone są ignorancją albo złą wolą odbiorcy lub nie są tłumaczone wcale (e.g. oglądając „Spectre” miałam wrażenie, że nikt za bardzo nie natrudził się pisząc scenariusz, kolejny przykład – „Batman v Superman” – scenariusz spójny logicznie, co nie zmienia faktu, że film dla wielu był nudny). Mamy na ogół duże oczekiwania wobec takich produkcji; idę do kina, żeby przeżyć coś ciekawego i niestety coraz częściej kończy się to rozczarowaniem (oraz poczuciem, że autorzy mają widzów za debili) – choć przemysł wydawniczy i reklamowy już na wiele tygodni przed premierą wmawiają nam, że dany obraz to „największe wydarzenie tego roku”, etc. Podobnie z komediami – „najśmieszniejszy film roku” często okazuje się mało śmieszny, a niekiedy wręcz żenujący. Ich twórcy to zwykle osoby uznane w środowisku, które dostają ogromne wynagrodzenia za swoją pracę i których talentu, once they get to a certain level, nikt nie kwestionuje.
    Oczywiście nie ma co porównywać Sharknado do filmów kinowych, niemniej widz dostaje dokładnie to, co mu obiecano. Z przymrużeniem oka oczywiście, ale przynajmniej można się pośmiać.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Do wypowiedzi ShineOnMe dodałbym jeszcze nowe epizody StarWars czy StarTrek, tragiczne filmy, które niszczą dotychczasowy dorobek ( i przy okazji „świat” ) tych tytułów, zamieniając ja w papkę na niewiele wyższym poziomie co Sharknado. Oglądając Sharknado przynajmniej nie mogę mieć oczekiwań i złudzeń, inaczej niż do tytułów wymienionych powyżej…

  3. .

    Big Lebowski, Life Aquatic czy Rocky Horror
    movie to pewnie nie jest ale założę się że ma
    więcej fanów niż wszystkie trzy i pewnie
    tak dużo jak Texas Chainsaw massacre

    Culty bywają różne, David Hasselhoff
    obgryziony przez rekina ? , any time dude,
    any time !

    .

    ..)