Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

10.11.2016
czwartek

„Operacja Bazyliszek”, czyli kolejna legenda od Bagińskiego

10 listopada 2016, czwartek,

tttW sieci zadebiutował czwarty już film krótkometrażowy nakręcony w ramach projektu Legendy Polskie Tomasza Bagińskiego i Allegro. Tym razem dostaliśmy coś z gatunku monster movie.

Jak sugeruje już sam tytuł, filmowcy odwołali się do postaci stwora bazyliszka, którego spojrzenie zamienia ofiary w kamień. Cała historia łączy się z fabułami innych filmów i tekstów z uniwersum Legend (bo w jego skład wchodzą także e-book „Legendy Polskie” i audiobook „Wywiad z Borutą”) w ten sposób, że bazyliszek dotychczas był jednym z rezydentów polskiego Piekła, gdzie to Boruta i spółka trzymali wszelkiej maści licha, wąpierze i inne słowiańskie maszkary, do czasu aż w filmie „Twardowsky 2.0” tytułowy bohater nie zhakował ich zabezpieczeń i nie uwolnił całego tego tałatajstwa.

Ich tropem ruszają oddziały specjalne z Żelaznej Góry, a głowni bohaterowie „Operacji”, czyli policjant Boguś Kołodziej i były policjant Bardacha, wścibiają swoje ciekawskie nosy w sam środek akcji, której celem jest tytułowe monstrum.

Cała historia to nieco ponad 17 minut, w których mieści się nie tylko polowanie na bazyliszka, ale przede wszystkim dużo humoru, głównie w postaci dialogów i powiedzonek Bardachy i Kołodzieja. „Operacja…” utrzymana jest więc w lekkim, rozrywkowym tonie poprzednich filmów z uniwersum Legend, z niezłymi efektami specjalnymi, świetnym projektem bazyliszka, a także – co już chyba staje się normą – nieco zbyt pospiesznym montażem, zwłaszcza w pierwszej części filmu, co wywołuje wrażenia rwanych przeskoków od sceny do sceny; czuć, że Bagiński nieco dusi się w tym ograniczonym czasie i momentami ma problem z przekazaniem tak skondensowanej historii, przez co nie może tworzyć płynnych przejść.

Ogólne wrażenie, choć dalekie od zachwytu, jest jednak pozytywne, bo te kilkanaście minut to spora dawka przyjemniej rozrywki, w której podobać się mogą bardzo dobre dialogi, strona wizualna, a także przemycane od czasu do czasu nawiązania czy to do wiedźmina, czy klasyki polskiego kina „diabelskiego”.tttTylko żałować, że „Operacja…” nie jest dłuższa, bo Bardach i Kołodziej to niezwykła para, Paweł Domagała i Olaf Lubaszenko wcielają się w nich zaś brawurowo, więc chciałoby się obcować z nimi nieco dłużej; podobnie jak w przypadku „Twardowsky’ego” można poczuć, że dostało się coś na kształt wstępu do większej historii.

Pocieszenie takie, że Legendy Polskie Allegro na tym filmie się nie kończą. Kolejna jest zapowiadana na grudzień „Jaga”, w której mamy dostać wyjątkowo efektowne sceny wali z tytułowa wiedźmą na pierwszym planie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop