Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego - Blog coolturalny Marcina Zwierzchowskiego

5.01.2017
czwartek

Warto czekać – najciekawsze filmy 2017 roku (I półrocze)

5 stycznia 2017, czwartek,

guardians-galaxy-2-poster-charactersRok 2017 będzie jednym z najbardziej pamiętnych w historii kina. Przynajmniej tak się zapowiada: od „Blade Runnera”, przez „Obcego”, „Spider-Mana”, po kolejne „Gwiezdne wojny”. Oto filmy, na które warto czekać w pierwszym półroczu:

„Assassin’s Creed” – 6 stycznia

Ekranizacja niezwykle popularnej serii gier, z gwiazdami w obsadzie: Michaelem Fassbenderem i Marion Cotilliard, a także Jeremym Ironsem i Brendanem Gleesonem. Pytanie brzmi, czy te talenty będą miały okazję się wykazać, bo fabularnie nie zapowiada się zbyt, cóż, wybitnie – dzięki niezwykłej technologii główny bohater (Fassbender) będzie przeżywał wspomnienia swojego przodka, który żył w XV-wiecznej Hiszpanii i był asasynem.

Będzie ciekawie wizualnie, to na pewno.

„John Wick 2” – 10 lutego

Pierwszy film z Johnem Wickiem był jednym z większych pozytywnych zaskoczeń ostatnich lat – prostą fabułę kompensowały tu niesamowite sceny akcji, ze wspaniałą choreografią, a dopełniała bardzo ciekawa wizja środowiska płatnych zabójców, z regułami i tradycjami. W skrócie: ależ to była piękna naparzanka.

Druga część powinna dać nam to samo, ale więcej i szybciej. Super, warto czekać.

„Logan” – 3 marca

Jakby mało było tego, że będzie to ostatni film z Hugh Jackmanem jako Wolverine’em, jakby nie wystarczyło, że wreszcie postać ta pojawi się w obrazie z kategorią wiekową R, co oznacza, że będzie brutalnie, to jeszcze „Logan” absolutnie oszołomił zwiastunem. Wszystko tu gra, od klimatu, przez muzykę (Johnny Cash śpiewający „Hurt”), po kameralność historii i atmosferę końca – mutanci tu praktycznie wyginęli, X-Men już nie ma, Profesor X najprawdopodobniej cierpli na Alzheimera, i nawet Wolverine zaczyna się starzeć.

Oby było to godne pożegnanie z tym bohaterem.

„Kong: Wyspa Czaszki” – 10 marca

Wprawdzie ostatni „King Kong”, ten w reżyserii Petera Jacksona, nie sprawił, że bardzo wyczekiwałem powrotu tej postaci na wielki ekran, jednakże już „Godzilla” Garetha Edwardsa rozbudziła mój apetyt na gigantyczne potwory. Ten „Kong” jest zaś częścią tego uniwersum, „Wyspa Czaszki” wydaje się natomiast przygrywką dla pojedynku dwóch monstrów.

Dodatkowym wabikiem są Tom Hiddleston i Brie Larson w obsadzie.

„Power Rangers” – 24 marca

Choć mam obawy, nie mogę zignorować faktu, że na serialowych „Power Rangers” się wychowałem – ciekawość jest więc tu niemożliwa do przezwyciężenia.

Trzeba też jednak przyznać, że ta nowa wersja prezentuje się, na ile można wnioskować ze zwiastunów, bardzo interesująco. No i Zordonem będzie Bryan Cranston…

„Ghost in the Shell” – 31 marca

Hollywoodzkiej ekranizacji doczeka się i kultowe anime, a tym razem oryginalnie azjatycką postać zagra Scarlett Johansson, co wywołało już niemałą burzę. Martwi też nieco reżyser, Rupert Sanders, który wcześniej niespecjalnie popisał się przy realizacji „Królewny Śnieżki i Łowcy”. Niemniej pokazał wtedy, że ma oko do scenografii, projektów postaci i kostiumów, co zresztą zdaje się potwierdzać pierwszy zwiastun „Ghost…”.

Materiał źródłowy scenariusza był dobry, więc może coś z tego jednak wyciągną? Spodziewam się uczty dla oka, po cichu liczę na coś więcej.

„Strażnicy Galaktyki vol. 2” – 28 kwietnia

Najbardziej wyczekiwana premiera roku? Chyba tak. Pierwsi „Strażnicy…” pozostają najlepszym z filmów z Kinowego Uniwersum Marvela i jedynym filmem od czasów „Gwiezdnych wojen”, któremu udało się uchwycić podobną magię kosmicznej przygody co oryginalna trylogia Lucasa.

James Gunn ma świetne postacie, zgraną już teraz obsadę, a także wynikającą z ogromnego sukcesu pierwszej części pewność siebie i swobodę, co może i powinno przełożyć się na jeszcze odważniejsze wizje bogatego uniwersum. Cóż, Kurt Russell zagra tu Ego – żywą planetę – więc spodziewać się możemy jazdy bez trzymanki.

„Król Artur: Legenda miecza” – 12 maja (premiera światowa)

Guy Ritchie opowie w swój charakterystyczny sposób historię znaną nam wszystkim – opowieść o przyszłym królu, którego droga do władzy zaczęła się od wyciągnięcia ze skały magicznego miecza Excalibura. W Artura wcieli się Charlie Hunnam.

Zwiastun podpowiada tylko, że strona wizualna będzie ciekawa, jak to u Ritchiego, o samym klimacie opowieści wiemy jednak niewiele. Klasyczne fantasy? Wątpliwe. Raczej połączone z klimatem cwaniacko-gangsterskich historyjek, z których słynie ten reżyser.

„Obcy: Przymierze” – 17 maja (premiera światowa)

Przez ostatnie lata Ridley Scott zrobił wiele, by filmy opatrzone jego nazwiskiem nie trafiały na tego typu listy, a jednym z głównych powodów jest fatalny „Prometeusz”, którego „Przymierze” jest kontynuacją.

Niemniej – to „Obcy”. I do tego taki, w którym sam ksenomorf też się pojawi, więc może…? Cóż, trudno taki film zignorować, nawet jeżeli jego twórca nie ma dobrej passy. Można tylko liczyć, że Scott wróci tu do korzeni, postawi na prostotę i atmosferę grozy, co przełoży się na „Obcego”, którego uwielbiamy.

„Life” – 29 maja (premiera światowa)

W skrócie: Jake Gyllenhaal i Ryan Reynolds lecą na Marsa. Szerzej: zabierają ze sobą też innych ludzi, w ramach międzynarodowej misji, której ostatecznie udaje się potwierdzić istnienie życia na Czerwonej Planecie. Jak zdradza zwiastun, życie to nie jest jakoś specjalnie przyjaźnie do nas nastawione, co może zaowocować nawiązaniami do „Obcego” – choć chwilowo wiele nie widać, z pewnością nie pojawia się żadne monstrum.

Dla mnie dodatkowym wabikiem jest powrót w kosmos Hiroyukiego Sanady, czyli pamiętnego kapitana ze „W stronę Słońca”.

„Wonder Woman” – 2 czerwca

Warner i DC, podobnie jak Ridley Scott, ostatnimi czasy robili wiele, byśmy przestali mieć jakiekolwiek oczekiwania względem ich filmów – rozczarowaniem były „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości” oraz „Legion samobójców”. Niemniej jednym z jaśniejszych punktów tego pierwszego była właśnie postać Wonder Woman i wcielająca się w nią Gal Gadot.

Liczę też, że gdy w końcu skupią się na jednej bohaterce, a nie na całej chmarze postaci, które trzeba przedstawiać, co zajmuje pół filmu, Warner i DC pokażą, że jednak potrafią opowiadać spójne historie i kręcić dobrze zmontowane filmy.

Zwiastun „Wonder Woman” prezentuje się świetnie. Z drugiej strony jednak – podobnie dobrze wyglądały trailer „Batman v Superman”, a zwłaszcza „Legionu”.

„Mumia” – 8 czerwca

Mam silne przeczucie, że dostaniemy po prostu kolejny napakowany efektami blockbuster to zapomnienia. Bo znowu jakieś monstrum (tu mumia) będzie coś niszczyć, znowu urządzi nam się orgię komputerowych efektów specjalnych (widoczną już w zwiastunie), znowu Tom Cruise nas ocali.

Niemniej przyznaję, że pierwszy zwiastun wygląda ciekawie. Co do Toma zaś, pozytywnie zaskoczył mnie w „Na skraju jutra”, więc i teraz wypada dać mu szansę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop